do rodziny,do moich znajomych.Zaczęłam łapać się na tym że chodziłam tam tylko po to by go zobaczyć.Zaczęliśmy smsować.Niestety dobrze wiedziałam że jest żonaty i ma małe dziecko.Jednak coś mnie do niego ciągnęło.Pewna byłam zresztą że nie będzie łączyć nas nic po za przyjaźnią.Stało się inaczej.Zaczęło się od niewinnych pocałunków podczas nocnych spacerów a skończyło w łóżku,cichymi wyjazdami do niego bo dzieli nad ponad 600km a także domysłami jego rodziny i żony.Na początku wydawało mi się że kocham go jak przyjaciela że nie będę od niego niczego wielkiego oczekiwać ale to się zmieniło.On traktował mnie jak swoją kobietę,swoją miłość życiową gdyż relacji z żoną nie ma dobrych,praktycznie wogole ich nie ma bo żadko tam bywa gdyz ze wzgledu na prace mieszka ponad godzine drogi od domu.
On się zakochał, ja również..Zaczęłam wymagać od niego aby zastanowił się czego chce od życia,że jeśli nie jest szczęsliwy w małżeństwie,nie kocha żony po co ją okłamywać,skoro ona również może ułożyć sobie życie na nowo,skoro ona też może być szczęśliwa.On twierdzi iż to nie takie proste bo mają wspólne zobowiązania, po za tym wolałby żeby rozwód wyszedł z jej incjatywy.Niestety tak się nie stanie,bo mimo iż ona wciąż urządza mu kłótnie o byle co i go nie szanuje obrzucając różnymi wyzwiskami to go kocha..przynajmniej tak twierdzi choć wspomina o rozwodzie..On aktualnie jest na misji pokojowej..niedawno napisał mi że jeśli kogoś poznam,kogoś kto bedzie mnie szanował i kochał to mam nie patrzeć na niego tylko spróbować,bo on chce dla mnie dobrze..zastanawiam sie tylko dlaczego nie powiedział mi tego gdy był w Polsce?wtedy mówił że albo będę z nim albo z nikim..że nie moge go zostawić i się od niego odwrócić..
Czytam te posty o zdradzonych i cierpiących żonach i zaczynam mieć wyrzuty..uważam to za egoistyczne i niemoralne poniewaz nikt bez wzgledu na to jaki jest i jak sie zachowuje nie zasługuje na kłamstwo i zdrade a takze brak szacunku jaki niesie za sobą zdrada.. tylko że ja go kocham.. i nie wiem co mam zrobić?Powiedział że przez te 6 miesiecy bedzie miał wystarczająco duzo czasu aby przemyslec,zastanowic sie co zrobic ze swoim zyciem..Dzis napisałam do niego że dłuzej tak nie moge,żeby był mężczyzną i się zdecydował na coś a nie był egoistą i dbał tylko o własne dobro.. wyniknęła niestety afera.. co powinnam zrobić?zostawić go i żyć własnym życiem czy poczekać gdy wróci i zadać mu pytanie prosto w oczy czy podjął decyzje,zostaje z żoną a tym samym ja odchodze czy decyduje się na rozwód lub separacje.. ewela123 Uczestnik 2006-11-18 10:49 154 2007-06-03 23:26
Napiszwiecej, bo nie rozumiem, jaka afera wyniknęła, czy on zrobił jakąś aferę, czy odpisał Ci coś przykrego, czy ktoś jeszcze przeczytał tego meila? yoko Uczestnik 2007-04-01 11:28 45 2007-06-04 13:32 moim zdaniem wiesz gdzie popełniłas błąd? wtedy gdy wziełaś się za żonatego faceta. dziewczyno.. jest przeciez tyle facetów na tym świecie.. wolnych facetów, którzy poszukuja swojej połówki. czemu weszłaś w takie bagno jakim jest 'żonaty mężczyzna' tymbardziej, że on jest niczego nie wart bo zdradza swoją żonę. zainteresowałaś się niczego nie wartym żonatym mężczyzna. ehh.. zostaw go, bo jeśli myślisz że zostawi żone dla Ciebie to się mylisz żyj własnym życiem a nie cudzym..z Ciebie jeszczę będą ludzie ale z tego faceta..szkoda czasu rea76 Uczestnik 2007-06-03 22:22 88 Stargard szczeciński 2007-06-04 16:05 gdy zaczęłam czytać te posty o cierpiących mężatkach, które są zdradzane to zaczęłam mieć wyrzuty tak więc napisałam mu smsa w którym delikatnie dałam mu do zrozumienia że mam wyrzuty sumienia odnosnie tych 9miesięcy że nie powinniśmy byli tego robić,że jestem zła i na niego i na siebie,
że mam nadzieję że przyjaźń dla niego jest ważna (miałam na myśli że na nic więcej chyba nie będzie mógł liczyć) a on wielce się zdenerwował i napisał że skoro tak się czuję to w takim razie on przez miesiąc nie będzie się odzywał,skoro mi tak źle to sobie od niego odpocznę i mi radzi zrobić to samo,nie odzywać się do niego przez ten miesiąc,że drażnie go i żebym zaczęła być konkretna i nie pisać smsów po których on będzie musiał się domyślać o co mi chodzi,że zachowuję się jak dziecko.Tak więc napisałam mu że to on zachowuje się jak dziecko bo moje decyzje są stokroć przemyślane w przeciwieństwie do jego,ponieważ ja związując się z nim wiedziałam czego chcę,wiedziałam że chcę być z nim,żeby był mężczyzną i zdecydował się na coś,napisałam też iż uważam że ten miesiąc będzie dla nas dobrym czasem na wiele przemyśleń i decyzji,będzie miał czas aby sobie coś przemyśleć.. ogólnie sprawa stanęła na niczym,na tym że będziemy mieli ciche 4tygodnie,dla mnie to jak 4lata,ponieważ nigdy nie milczeliśmy dłużej niż 2dni..;/. Yoko gdy czytałam Twoją wypowiedź sama do siebie się uśmiechnęłam,podniosłaś mnie na duchu..
rea76 Uczestnik 2007-06-03 22:22 88 Stargard szczeciński 2007-06-04 16:06 gdy zaczęłam czytać te posty o cierpiących mężatkach, które są zdradzane to zaczęłam mieć wyrzuty tak więc napisałam mu smsa w którym delikatnie dałam mu do zrozumienia że mam wyrzuty sumienia odnosnie tych 9miesięcy że nie powinniśmy byli tego robić,że jestem zła i na niego i na siebie,że mam nadzieję że przyjaźń dla niego jest ważna (miałam na myśli że na nic więcej chyba nie będzie mógł liczyć) a on wielce się zdenerwował i napisał że skoro tak się czuję to w takim razie on przez miesiąc nie będzie się odzywał,skoro mi tak źle to sobie od niego odpocznę i mi radzi zrobić to samo,nie odzywać się do niego przez ten miesiąc,że drażnie go i żebym zaczęła być konkretna i nie pisać smsów po których on będzie musiał się domyślać o co mi chodzi,że zachowuję się jak dziecko.Tak więc napisałam mu że to on zachowuje się jak dziecko bo moje decyzje są stokroć przemyślane w przeciwieństwie do jego,ponieważ ja związując się z nim wiedziałam czego chcę,wiedziałam że chcę być z nim,żeby był mężczyzną i zdecydował się na coś,napisałam też iż uważam że ten miesiąc będzie dla nas dobrym czasem na wiele przemyśleń i decyzji,będzie miał czas aby sobie coś przemyśleć.. ogólnie sprawa stanęła na niczym,na tym że będziemy mieli ciche 4tygodnie,dla mnie to jak 4lata,ponieważ nigdy nie milczeliśmy dłużej niż 2dni..;/.
Yoko gdy czytałam Twoją wypowiedź sama do siebie się uśmiechnęłam,podniosłaś mnie na duchu.. yoko Uczestnik 2007-04-01 11:28 45 2007-06-04 18:24 ja napisałam co o tym wszytskim sądzęa jeśli to podtrzymało Cię na duchu to tymbardziej mnie to cieszy pamiętaj, tego kwiatu pół światu. tyle, że są chwasty ale są i piękne stokrotki bądź piękne róże bądź piękne tulipany. czy nie warto poszukać pięknego kwiatka zamiast wyrywać chwasta? trzymaj się mała, a te 4 lata na pewno zlecą szybko i w tym czasie zdążysz z pewnością zapomnieć;) heh rea76 Uczestnik 2007-06-03 22:22 88 Stargard szczeciński 2007-06-07 13:27 I znów wszystko jest w porządku.Mieliśmy nie odzywać się przez miesiąc i nie udało się.Ja nie potrafię wy3mać bez jego smsow a on bez moich.Zastanawiam się czy to miłość czy już wbiłam sobie do głowy że nie potrafię bez niego żyć, że muszę czekać i nie tracić nadziei.Chciałabym tak po prostu powiedzieć sobie "nie ma miejsca dla Ciebie w moim życiu" ale nie potrafię.Gdziekolwiek pójdę, wszystko przypomina mi o nim.. Żyję własnym życiem,nie smucę się i nie dołuję ale.. chyba po prostu chcę żeby był obecny w moim życiu.
Wie o mnie więcej niż moje psiapsióleczki.. Zresztą on nie pozostał mi dłużny,opowiadał mi o swoich problemach rodzinnych,smutkach,zwątpieniach i tajemnicach;p Więc teraz powinnam odwrócić się i nie patrzeć wstecz,potraktować to jak przygodę?A może poczekać aż czas wszystko rozwieje... lisa Uczestnik 2007-02-28 21:56 60 2007-06-07 21:52 czytam twoj post i jestem zla.jezeli wiedzialas to powinnas dac sobie z nim spokoj.ciekawa jestem czy pomyslalas o takiej sytuacji odwotnie jakbys byla na miejscu jego zony co bys czula.w moim zyciu tez pojawila sie zdrada.ona byla mlodsza ode mnie lecz moja milosc zwyciezyla.maz ja zostawil i zrozumial wiele rzeczy.dostal ode mnie taki cios ze zrozumial co straci.powiem ci zebys dala im spokoj daj im zyc znajdz sobie z nim spokoj bo inaczej sama go nie bedziesz miala.zreszta toba zaraz sie tez znudzi i bedzie inna i co wtedy bedziesz cierpiec??lisa rea76 Uczestnik 2007-06-03 22:22 88 Stargard szczeciński 2007-06-07 23:55
Pewnie masz rację, sama kiedyś gardziłam takimi kobietami ale przekonałam się zeby nigdy nie mówić nigdy.Nikt nie zrozumie gdy nie znajdzie się w takiej sytuacji.A skoro mężczyźni zdradzają to coś w tym musi być.. Jednak prawdziwi mężczyźni potrafią się na coś zdecydować,on chyba nie.. Bo nie kocha swojej żony a jest z nią..dlaczego?Bo wydaje mu się że chyba nie potrafi inaczej już żyć,nie chciałby zostać z ręką w nocniku,bo ja jestem młodsza i mogłabym się rozmyślić.. hmm.. czy ja wiem,nie mam takiego charakteru..ale napewno przyjdzie ten dzień kiedy wszystko będzie już tylko wspomnieniem,niekoniecznie miłym.. keira Uczestnik 2006-02-03 12:51 23 2007-06-08 00:50 1. rea, nawet jesli sie rozejdziecie - z czasemw głowie pozostanqtylko te miłe wspomnienia 2. do zdradzonych żon - nikt nie jest niczyją własnością i nawet kawałek papieru, czy obrączka nie daje 100% pewności, że mąż juz nigdy nie bedzie szukał miłości w ramionach innej kobiety 3. jesli w związku pojawia się zdrada - znaczy to tyle, że osoba zdradzająca nie jest w pełni szczesliwa 4. jesli facet, który zdradził, wróci zapewniając o swych uczuciach - zapewniam Was kochane, że jest to tylko chwilowe - "bo on nie wie, jak mógł to zrobic", "bo ontak bardzo nas kocha (czyt: zonę, dziewczyne), "bo nigdy juz sie to nie powtórzy: bla, bla bla... facet jest w stanie nawet 20 lat udawać, ze jest "szczęśliwy' w małżenstwie, a potem :"słuchaj kochanie, dzieci dorosły, czas by zacząć zyć własnym zyciem, odchodze".....
Rea, trzymasz swoje zycie we własnych rękach, wiem, że jest Ci cięzko, ale musisz zdecydować raz a dobrze, czego chcesz, i trzymaj się tego mocno!! ja sie poddałam kiedyś i żałuję..... zyczę Ci powodzenia rea76 Uczestnik 2007-06-03 22:22 88 Stargard szczeciński 2007-06-08 10:16 Keira dokładnia tak samo myślę,próbuję mu to uświadomić że skoro nie jest szczęśliwy z żoną może czas to zmienić co nie oznacza że ma ją zostawić właśnie dla mnie.On jest nie tylko moim kochankiem ale i przyjacielem.Myślę że jeśli się kiedyś rozejdziemy uczucia i przyjaźń zostanie:) Ale życzę mu dobrze dlatego chciałabym żeby od niej odszedł,może gdyby tak się stało obydwoje wiele by sobie przemyśleli i zrozumieli że jednak się kochają i nie potrafią bez siebie żyć..Wcale nie jestem egoistką.Chcę tylko jego szczęścia a gdyby miał zaznać go przy mnie to jeszcze lepiej:)Tylko jak to on kiedyś powiedział"kto wie co życie przyniesie,ono różnie się układa,może za 10lat się obudzę i zobaczę że jestem już stary i wciąż żyje z jedną i tą samą kobietą, której od dawna nie kocham..".To smutne.. keira Uczestnik 2006-02-03 12:51 23 2007-06-08 12:32
Facet, z którym się spotykałam, podjął decyzję pod naciskiem własnyej rodziny - smutne to, ale cóż.. długo się buntowałam i niestety do tej pory mi nie przeszło... a napisał mi, że "kazde mialo wpływ na decyzję drugiej osoby" - ja nie miałam żadnego wpływu. chyba odpuściłam... żałuję... najbardziej zadziwiający jest fakt, że udaję szczesliwego ojca i męża, żyjać nadzieją. że znów kiedyś bedzie ze mną.. koszmar.. Rea, facet musi się zdecydować, czego chce: nie możesz być jego zabawką, gdy wróci, niech podejmie decyzję, albo jest z Tobą, albo nie. Jesli bedzie kręcił nosem i mówił, że "jeszcze za wczesnie", "że musi wszystko poukładać", "że co tam, coś tam" - to znaczy, że tak naprawdę, boi się rozstać definitywnie z żoną, z nią bedzie zył, a do Ciebie przychodził się 'poprzytulać i wygadać\" - teraz zadaj sobie pytanie: "czy odpowiada Ci taka rola" przez najblizsze 10 lat? rea76 Uczestn
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
* Czym jesteś idealną żoną?
* Czy to było przeznaczenie?
* Czy jesteś pracoholikiem?
* Czym dla Ciebie jest seks?
Prześlij komentarz